Strona główna


Życie wspólnotowe


Praca z ludźmi


Biografia


Historia


Modlitwa


Aktualności


Formacja


Galeria


Bracia w Polsce


Linki


Kontakt

























































Ostatniego lata znów odbywała się nasza kapituła generalna. Uczestniczył w niej jako delegat jeden z naszych młodych polskich braci. Jest to zawsze okazja, by szeroko dzielić się swoim życiem, by razem się przyjrzeć, jak przeżywamy zasadnicze aspekty naszego powołania. Pojawiają się pytania i wyzwania, powstają obawy wobec trudności. Wypowiadają się bracia z różnych regionów. W wypowiedziach, które potem przekazał nam uczestniczący w kapitule brat, odkrywamy fragmenty tego, co mówili dwaj spośród braci, i co wydaje się dobrze wyrażać tę wewnętrzna drogę, czy też to wewnętrzne spojrzenie małych braci, którzy są ludźmi swego ludu i ludźmi Boga, od wielu lat zakorzenionymi w kraju, w którym żyją: Abdo, który od lat żyje w kraju muzułmańskim i Javier, mieszkający w Paragwaju, wśród Indian Guarani.

Abdo: "Kiedy patrzę na wspólnotę braci jako coś mojego, widzę ją jako wspólnotę ludzi, którzy spotkali i chcą żyć tym szczególnym obliczem Boga ubogiego, pokornego, bliskiego każdemu człowiekowi, Boga, który obdarza życiem, pokonawszy śmierć - jednym słowem - Boga, przyjaciela ludzi. To wspólnota krucha - najpierw dlatego, że ta kruchość jej odpowiada i jest jej własną drogą: to pustka, którš Bóg może napełnić swa siłą. Chce stanowić naśladowanie ubogiego i pokornego Jezusa z Nazaretu: a w jaki sposób bracia zbyt pewni siebie, nieświadomi własnej słabości, mogliby tak naprawdę być braćmi ludzi ubogich, tych, którzy są zawsze zagubieni i źle się czują we własnej skórze? To wspólnota krucha, ale niosąca życie i wolność - najpierw dlatego, że jedynie wtedy, gdy jestesmy ubodzy, możemy naprawdę kochać i dawać życie, być wolni i budować wolność, nie mając nic, czego można by się przytrzymać. Dalej - dlatego, że moja własna kruchość i ból świata tracą na wadze, kiedy przeżywa się je na drodze paschalnej, która przynosi zycie. Widzę Zgromadzenie jako konkretyzację Kościoła, żyjącego dziś w świecie, który jest i będzie coraz bardziej zdesakralizowany, albo - który relatywizuje doświadczenie sacrum czy religijność z powodu pomieszania różnych religii, w świecie, gdzie oblicze Boga jest coraz bardziej ukryte lub przyćmione. Oblicze Jezusa, które niesie Zgromadzenie poprzez to, czym jest lub chce być, nie potrzebuje systemu obronnego ani oparcia czerpanego z sacrum Z innej jeszcze strony, w naszym świecie, w którym często jeden człowiek depcze drugiego, w społeczeństwie, czy w relacjach pomiędzy różnymi społecznościami, Zgromadzenie jest tą maleńką rzeczywistością, która tworzy więzi poprzez gesty zwyczajnego życia, która chce budować bliskość tam, gdzie jest dystans, która może odpowiedzieć na niesprawiedliwość wybaczeniem, która chce uczynić ludzką każdą relację, widzieć człowieka jako obraz Boga. Tak, wybrałem tę kruchą Wspólnotę braci, bo właśnie tu czuję możliwość pełnego przeżywania w pełni swojego człowieczeństwa, w całkowitej miłości i wolności. W tej wspólnocie szukam i znajduję Jezusa jako mojego brata i przyjaciela: stopniowo przyobleka mnie On w swoje piękno i napełnia swoją miłością i wolnością. Mogę zatem kochać każdego z moich braci ze wspólnoty, ale również moich przyjaciół z pracy, moich sąsiadów z osiedla, tak jak On, z coraz większą miłością i wolnością. To Jego wybrałem jako swoją miłość, a z Nim - wszystkich innych, z którymi On się utożsamia, a szczególnie małych i ubogich. Tak, wybrałem tę wspólnotę braci, tych właśnie braci, z których każdy ma własną kruchość, ponieważ chcę żyć prawdziwą miłością, która jest czymś najbardziej bezbronnym, co tylko może być, a jednocześnie - jest jedynym źródłem życia dla człowieka. Wybrałem Wspólnotę braci, ponieważ chcę żyć i dawać życie. Dlatego moja droga nie polega na korzystaniu z jakiś potężnych środków, ale na tym, bym był bratem swoich braci, bliźnim każdego człowieka, tak jak Jezus jest moim bliźnim. Jest to zatem największej zwyczajnością - o ile prawdą jest, że największa miłość to niekoniecznie ta, która wyraża się w największych gestach i że najmniejszy akt miłości jest najprostszą drogą do całkowitego daru. Ważne - w związku z moją osobistą kruchością czy kruchością mojej wspólnoty - by moje życie było zawsze żywe i niosło życie. Wiemy dobrze, i jako ludzie i jako wspólnota, że jedność między braćmi i wspólne życie ożywiają naszą miłość i że wola życia braterskiego, ciągle podejmowana w słabości, którą wspólnie dzielimy, jest siłš i normalną drogą, byśmy wzrastali w miłości i mogli przekazywać życie. Wiemy również, że Duch, który ożywiał naszych starszych braci, zawsze działa w naszej braterskiej Wspólnocie i może również w ten sam sposób i z tą samą siłą ożywiać również młodych braci. Tak, jak nasi starsi bracia byli, w Duchu, twórcami życia i przekazali nam życie, tak również młodzi, w Duchu, mogą tworzyć życie i je przekazywać..."

Javier: "Bez wątpienia można by powiedzieć, że Wspólnota miała już udział w tym, by przywrócić Chrystusowi oblicze zapoznane, nie docenione, niekiedy zapomniane przez Historię, to znaczy oblicze Chrystusa z Nazaretu, to oblicze, które codziennie mijamy, spotykając naszych sąsiadów i przyjaciół, w naszej dzielnicy, na naszych ulicach, w pracy, podczas Eucharystii, w których uczestniczymy. Nasze życie małych braci to historia darmowej, głęboko przeżywanej miłości i przyjaźni, która będzie zapisana w wieczności. W chwili śmierci wszystko to, co przeżyliśmy ewangelicznie, to znaczy - w imię Ewangelii - w prostocie zwyczajnego życia, objawi się w pełnym świetle: "Kiedy ujrzymy Go takiego, jakim jest, staniemy się do Niego podobni". Istnieje ukryte piękno, które mogą odsłonić tylko życie i śmierć! Obecnie w historii Zgromadzenia piękne jest to, że tak młodzi, jak i starsi, czujemy się zakorzenieni w tej samej Nadziei, z tą sama Wiarą i tą sama Miłością. Dla starszych młodzi są nadzieją w drodze, a dla młodych starsi są nadzieją, która zbliża się do wypełnienia! Dynamizm młodych braci i ich wymagania wobec życia braterskiego ożywiają każdego z nas. Wnoszą coś nowego i specyficznego dla ich pokolenia i ich kultury. Przeznaczeniem wspólnoty, tak jak i braci, którzy ją tworzą, jest bycie "małymi" - stąd nazwa "mali bracia". Jeżeli wierzymy w Boga, który nas powołał, jeżeli wierzymy w piękno naszego powołania, jego użyteczność - czyli to, że jest potrzebne - trzeba przede wszystkim nie lękać się - ani tego, że jest nas niewielu, ani naszych słabości, ani przyszłości, ani czegokolwiek innego: Jezus jest Panem rzeczy niemożliwych. Bóg jest wierny. Czy nie należałoby, żebyśmy stali się bardziej widoczni dla Kościoła, świata, czy tych, z którymi dzielimy los? "Najważniejsze jest niewidoczne!" I nie zapominajmy, że nasze powołanie związane jest z losem najmniejszych i pokornych. To jest ten charakterystyczny rys naszego powołania, który powinniśmy przyjmować jak skarb, jak perłę. Tylko jako mali i pokorni stajemy się znakami Królestwa: "Jeżeli nie staniecie się jak małe dzieci, nie wiejdziecie do Królestwa Niebieskiego". Są znaki ewangeliczne, znaki nadziei. Odkryliśmy kilka z nich i podajemy je jako przykład. Są z pewnością i inne: Najpierw to, że zazwyczaj ludzie ubodzy czujš się u nas dobrze: niektórzy bracia mówili, że ubodzy nas rozumieją. Także to, że się modlimy; wiedzą o tym ludzie, nasi przyjaciele, nasi sąsiedzi; czasem widzą, jak się modlimy i zaskakują nas, modląc się bez żadnej ostentacji. Kiedy rozmawiamy o Jezusie, jeżeli jest ku temu okazja, nie robimy tego "profesjonalnie"; mówimy jak o Kimś - o kimś, kto jest obecny w naszym życiu, z kim mamy żywą relację, o kimś, kogo kochamy. Nasze życie modlitwy, wydaje owoce bez naszej wiedzy: owoce miłości i uważności szczególnie wobec najmniejszych, wobec małych i ubogich. Wszystko to o czymś mówi! Mocno wierzymy, że Zgromadzenie powinno kontynuować (tę drogę?). Przesłanie brata Karola zachowuje w całości swą aktualność. Jesteśmy o tym przekonani. Dajemy za to swoje życie! Ale jak wyrazić to, co mamy najbardziej ukrytego? Nazywamy się małymi bracmi Jezusa. "Kto mnie zobaczył, zobaczył Ojca", powiada Jezus. Obyśmy my także - na wzór naszego ukochanego Brata i Pana - mogli odtworzyć coś z tego spojrzenia, którym Ojciec obdarza nas samych i każde stworzenie! Z tego samego źródła powinniśmy zaczerpnąć to spojrzenie, którym obdarzamy wszystkich ludzi i każdego człowieka. Przyszłość Zgromadzenia jest w sercu Ojca..."